Dzisiaj jak moja pani wleciała do domu ze szkoły , obiad zjadła jak szalona i zaraz zaczęły się telefony ( co sygnalizuje spacer z Cziką ) . Szybko się ubrała i mówiła : Cziiika ! Demy do Cziki ? . Ja już pod dzwiami ;) .
Miałyśmy godzinkę . Poszłyśmy po Alę do jej babci . Pani dała mi wąchać jakiś ołówek i mówi : szzykaszykaszykaj ! A ja WTF ?! Wyszłyśmy z klatki . Zaczęłam niuchać , koło Ali babci bloku poczułam ten zapach co na ołówku .Wyszło na to , że poszłam tropem Ali . Po drodze mijaliśmy gościa w długiej czarnej sukience . By ł u mnie w domu z jakieś parę dni temu . Dziwny . Ala poszła po Czikę . I od razu za brzozę . Myślałam , że idziemy na polowanie . Doszłyśmy do brzozy . Ciapa , błoto i strumyki ! Nasze źródełko na polu całe brudne ;( , Chwila zabawy i do domu . Poszłyśmy na około . Tam taka wyżełka weimarska szła . Bardzo jej nie lubimy . Czika się zdenerwowała i poszła tropić . Paulina pobiegła za nią , aż do krzyża( taki w krzakach tam jest) . Tam była ta ' wejjjjjjjjjjjmarka' . Ala z pańcią zapieły na na dziwną kombinację smyczową . Mam taką moją smycz z dwoma karabińczykami . Jeden na mnie , drugi na Czikunię. A to zapięte na automatyczną smycz beagielki . Taką formacją do domu . Zapraszam na bloga ;))
Lunkaa
fajny post pozdrawiam
OdpowiedzUsuńFajoowo było Lusiu moja Ty :* !
OdpowiedzUsuń